Plemiona w dolinie Omo w Etiopii. Mursi, Hamerowie, Bana


To tu po raz pierwszy widziałem ludzi pijących wodę wprost z kałuży. Ich codzienność niewiele odbiega od tej z czasów Epoki Żelaza. Jedynym świadectwem kontaktu z naszym światem jest wszechobecny plastik – pomarańczowe kanistry po oleju kukurydzianym, które służą do transportu wody oraz karabiny Kałasznikowa. Wielu nie ma pojęcia o istnieniu Etiopii, lokalnego rządu, prawa, armii. Toczą wojny plemienne. Od rana do wieczora, także dzieci i starcy, z braku wody, pożywienia, zajęcia piją piwo ważone z sorgo.

Plemiona Mursi, Bana, Hamerowie żyją w parkach narodowych czyli rezerwatach. Żerują na nich ci, którzy wyrwali się z wiosek, nauczyli podstaw obcego języka i każą się tytułować lokalnymi przewodnikami – bez nich towarzystwa nie ma wstępu do ostatnich na świecie enklaw poprzednich epok. Opłaty pobiera rząd, studnie głębinowe – jedyne źródło czystej wody – budują Unia Europejska i Unicef.